Szanse i nadzieje – rozważania Zbigniewa Judy

Aktualności Felietony

Rozwój Gminy Pacanów – z dnia 31 sierpnia 2018 roku

Ostatnio stale wracam myślami do sprawy dla gminy szczególnej – praw miejskich Pacanowa. Ich uzyskanie przyniesie wiele problemów do rozwiązania. Powiększenie obszaru miasta wymusi – co oczywiste – zmianę granic. W wioskach przyległych do Pacanowa, będą głosy za i przeciw zmianom. Stąd myślę, że konieczna jest konsultacja społeczna.

Sprawa druga to rewitalizacja Pacanowa. Na szczęście istnieje plan, który po ewentualnej korekcie powinien być realizowany. Nie wdając się w szczegóły, myślę, że jego finalizacja winna odbywać się przy udziale komitetu społecznego. O ile taki komitet powstanie i utworzy konto bankowe,  z góry deklaruję składkę w kwocie 500 zł, jako zachętę na dalsze dobrowolne wpłaty ze strony społeczeństwa.

Od wielu lat walczę o wiatraki. Dawniej w Pacanowie, w części zachodniej i północnej (widać to było jadąc od strony Stopnicy), stało ich kilka. Drewniana architektura dodawała krajobrazowi uroku. Wraz z ojcem kilkakrotnie brałem udział w przemiale zbóż. Trzeba było tylko sprawdzić czy wieje odpowiedni wiatr. Oczywiście, obiekty o których mówimy, były solidnie zbudowane z drewna i napędzane wiatrem. Nadal marzę o małym wiatraku w rejonie ul. Stopnickiej lub Łysej Góry – gdzie występują wiatry. Chociaż na polach przyległych do ul. Oleśnickiej także hulają i wiatraki by się pięknie prezentowały. Wiatrak moim zdaniem mógłby spełniać funkcję edukacyjną i turystyczną.

Na oczach zwiedzających można by pokazać jak wyglądają różne gatunki zbóż i skąd się biorą. Następnie przemielić je na mąkę. I dalej z mąki zrobić ciasto (np. bułki lub ciastka etc.) i w piecu elektrycznym wszystko upiec. Cykl ten nie trwałby dłużej niż 2 godziny i zakończyłby się wręczeniem bułeczki turyście. Wielka frajda nie tylko dla dzieci.

W Pacanowie były kuźnie, które są dziś nieczynne. Stąd prawdopodobnie powstało powiedzenie „W Pacanowie kozy kują …”. Jestem głęboko przekonany, że turysta chętnie by zwiedził taki zakład, zobaczył jak się produkuje np. podkowy i kupił je na szczęście. Właśnie na szczęście są jeszcze w Pacanowie kuźnie: na ul. Wójczańskiej 2, na ul. Słupskiej 1 i na ul. Stopnickiej- piękny budynek zbliżony do kuźni.

Apeluję do właścicieli wymienionych obiektów aby, po ewentualnych remontach czy adaptacjach do celów turystycznych, je uruchomili. Opłacalność tego przedsięwzięcia jest zapewniona, jak również zbyt podkówek i pamiątek. W Paryżu wśród suwenirów są wszędobylskie wieże Eiffla. Dlaczego w Pacanowie jest inaczej? Czy można kupić kowala z młotkiem w ręku, wiatrak lub podkówkę? Dla fachowców to takie proste do wykonania. Zbyt – uwzględniając liczbę turystów w ECB – moim zdaniem w skali roku to około 200 tys., a liczba dla pesymistów 50 tys. razy 10 złotych, co stanowi przychód na poziomie pół miliona. Wstyd mi poddawać dalszej analizie tę kwestię.

Boleję nad tym, że nie udało się w latach 2002-2006 wójtowi i Radzie Gminy uzyskać akwenu w Słupi naprzeciw Pałacu Radziwiłłów dla celów sportowych i rekreacyjnych. W tych latach mógł a obecnie może powstać taki ośrodek i być prowadzony komercyjnie przez Gospodarstwo Rybackie w Wójczy. Nie będę pouczał słynnego z gospodarności właściciela Gospodarstwa na temat opłacalności i rangi społecznej tego przedsięwzięcia. Jedynie proszę by życzliwie odniósł się do sprawy rekreacji i wypoczynku nad wodą. Zresztą duży staw hodowlany w Słupi o nazwie Wójcza Sp z o.o. Gospodarstwo Rybackie przy skrzyżowaniu dróg Sandomierz – Tarnów byłby jeszcze lepszą bazą do wszechstronnego wykorzystania. Przecież wędkarze marzą o możliwości zarzucania haczyka.

Jak się mówi, przy krzyżówce w Słupi miała być prowadzona smażalnia ryb, także sprzedaż ryb wędzonych. A turyści zamiejscowi chętnie by przenocowali w hotelu położonym na stawach lub opodal. Nie, to nie jest utopia ale przeniesienie istniejących standardów – zainteresowanym przekażę adresy.

I na zakończenie jeszcze jeden temat – równie ważny jak poprzednie, a może nawet najważniejszy. W Pacanowie istnieje także problem parkingu a raczej parkingów. Nie wydaje mi się aby jeden rozwiązał kwestię. Prawdopodobnie na placu po byłych obiektach przedszkola w Pacanowie o powierzchni 4500-5000 metrów kwadratowych, ma powstać duży parking. Żeby nie denerwować pomysłodawców nie będę wyliczał 5 do 10 słabych stron.

Moja propozycja jest taka żeby obszar placu podzielić na trzy części różnej wielkości. Jedną przeznaczyć dla samochodów przywożących turystów, które  odjeżdżałyby na właściwy parking. Drugą dla samochodów podjeżdżających by zabrać turystów i odjechać. Trzecia część, moim zdaniem największa, winna być przeznaczona dla handlu i gastronomii kioskowej i straganowej.

I tu sprawa najważniejsza: kioski lub stragany winny być opracowane przez fachowców z dziedziny architektury i budownictwa z podaniem odpowiednich materiałów. Obiekty te powinny nawiązywać do walorów Pacanowa – kuźni, wiatraków, Koziołka Matołka etc. A centralny parking mógłby stanąć na placu targowym.

Z wyrazami szacunku – Zbigniew E. Juda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *