Rabaty i „kurzy traktor”

Aktualności Blog artystyczny Felietony

2017 rok. Nowe marzenia i postanowienia zapragnęliśmy wcielać w życie jak najszybciej. Po mroźniej zimie w końcu zaczęło przedzierać się słońce trochę wyżej, a dni robiły się dłuższe. Zaczęliśmy razem z moim narzeczonym Adamem myśleć o ogrodzie.

Wyobraźnia momentami sięgała zenitu. Ja mówię — sad i dużo kwiatów, z kolei Adaś strasznie chciał założyć warzywniak i kurnik.
Oboje byliśmy bardzo podekscytowani podczas planowania, ale Adaś po prostu poczuł się jak ryba w wodzie. Uwielbia działać i mieć wyzwania, ponadto zawsze go ciągnęło do przyrody i wszelkich robót w ogrodzie, które jak niezmiennie twierdzi go relaksują i jest to jego najlepszy sposób, by naładować akumulatory na kolejne dni w pracy.
Postanowiliśmy w pierwszej kolejności przygotować dobrze ziemię do siania i sadzenia sadzonek, które zaczęliśmy kiełkować pod koniec zimy w naszym mieszkaniu. W międzyczasie Adaś wyszukał w internecie informacje, zdjęcia i filmiki na temat „kurzego traktora”. Bardzo mu się ten pomysł spodobał.
„Kurzy traktor”… gdy tylko to usłyszałam, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, co to za surrealistyczna nazwa na kurnik! Bo kurzy traktor to w istocie mały kurnik na kółkach z grzędą. Jest to ponoć świetne rozwiązanie na lato. Niestety, w tamtym czasie nie było mowy nawet o założeniu zwykłego kurnika, a co dopiero skonstruowaniu mobilnego. Były ważniejsze sprawy takie jak: przesianie ziemi, założenie siatki przeciw kretom, rozplanowanie rabat pod jarzyny i owoce. „Kurzy traktor”, jak na razie pozostał w sferze marzeń, ale kto wie, może w przyszłym roku się uda?
Sialiśmy ziemię obrotowym sitem, które zbudował Adaś. Dzięki temu, że było obrotowe, praca szła o wiele szybciej i w całkiem niedługim czasie mieliśmy gotową ziemię pod rabaty, które zbiliśmy z desek, potem położyliśmy siatki przeciw kretom i zasypaliśmy przesianą ziemią. Bardzo byliśmy ciekawi co nam się przyjmie, czy pomidory zaowocują, czy szpinak urośnie i jak będzie smakować sałata rzymska.
W tym czasie zrobiliśmy kilka rabat i jeszcze jedno dodatkowe poletko gdzie była cebula, groch, i fasolka szparagowa. Ja posiałam kwiaty przy domu — tylko parę rodzajów na początek, za to mama wysypała całą torbę słonecznika przy ogrodzeniu.
Była to wielka niewiadoma i z niecierpliwością czekaliśmy na efekty naszej pracy. W tym samym czasie zaczęłam malować swój dyplom magisterski, który później obroniłam w listopadzie.
Z każdym dniem wszystko zaczynało się zielenić coraz bardziej. Zasiane kwiaty i rośliny zaczęły kiełkować jak szalone, a sadzonki, które przywoziliśmy sukcesywnie ze Skawiny przyjęły się i bujnie rosły. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ziemia jest tak bardzo urodzajna i nie musieliśmy zupełnie niczego nawozić. Najbardziej spektakularnym przykładem są słoneczniki, które wyrosły na dwa metry i miały wiele kwiatów, a zwłaszcza jeden z nich wyróżnił się szczególnie, ponieważ był ogromny i miał ze trzydzieści kwiatostanów!
Była to niezwykła radość, gdy mogliśmy w końcu zbierać do koszyków plony i móc podzielić się z bliskimi naszymi pierwszymi zbiorami. Nie ma nic lepszego niż satysfakcja z wyników pracy, w którą wkłada się serce i duszę. Życzę tego każdemu…

Anna Osiecka  (CDN)

Anna Osiecka: 6.11.1984 w Krakowie. W latach 2008 – 2013 oraz 2013 – 2017 studiowała na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplomy z rysunku zrobiła w pracowni prof. Bogusławy Bortnik – Morajdy, z malarstwa w pracowni prof. Andrzeja Bednarczyka i z malarstwa ściennego w pracowni prof. Romana Łaciaka. Obrazy artystki zdobią kolekcje w zbiorach krajowych i zagranicznych. Od lipca 2016 mieszka w gminie Pacanów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *