Prawo do szczęścia

Aktualności Ludzie Wywiady

W ciągu ostatnich czterdziestu dni  w Warszawie trwał protest osób niepełnosprawnych. Protestowała mała reprezentacja: dzieci i ich rodziców – którzy muszą całkowicie poświęcić swoje życie, podejmując się dożywotnio roli opiekunów. Takie rodziny żyją w niedostatku. Upływ czasu niewiele w ich sytuacji zmienia. Czasem brakuje cierpliwości i nadziei.

Jak niepełnosprawni oceniają te wydarzenia? Dla portalu Pacanow.online, z  16 letnią Marysią Kozłowską  z Michałowic, poruszającą się na wózku inwalidzkim – rozmawia: Weronika Szczęsna.

– Marysiu,  wiem że bardzo interesujesz się  sytuacją osób w podobnym położeniu:  co sądzisz o  świeżo zakończonym proteście?

– Bardzo mnie zaskoczył, ale również ucieszył. Popieram tę inicjatywę.  Osoby takie jak my, nie są przecież w niczym gorsze, choć codzienne czynności, takie jak poruszanie się w miejscu, gdzie są schody czy inne przeszkody, to dla nas trudność. Nie jest nam w tym codziennym życiu lekko,  rodzicom  – tym bardziej. To przecież  oni opiekują się nami przez całą dobę, dbają o nas, ale sami nie  potrafią często udźwignąć losu, dlatego postanowili zawalczyć o pomoc ze strony państwa. Według mnie ich zryw był potrzebny, aby wreszcie  zauważono problemy, z jakimi borykają się ludzie tacy jak ja.  Czasem trzeba zobaczyć coś na własne oczy, aby dostrzec istotę problemu, jednak  bez empatii – marne są na to szanse.  Niemniej jednak cieszę się,  że są ludzie mający odwagę walczyć, to dużo dla mnie znaczy.

–  Jesteś bardzo wytrwała i waleczna. Czy w przyszłości chciałabyś uczestniczyć w akcjach społecznych?

– Tak,  chciałabym. Uczestnicząc miałabym świadomość, że przyczyniłam się do poprawy sytuacji osób mi podobnych, choćby w małym stopniu. Nawet jeśli nie wywalczyłabym nic dla siebie – i tak czułabym radość, że coś w tej sprawie zrobiłam.

 – Czy osoby niepełnosprawne mają mniejszą możliwość osiągnięcia czegoś w życiu?

– Nie, zupełnie nie. Wiadomo, że pewne ograniczenia istnieją – schody, podesty, progi ale  to ograniczenia przestrzenne. Każdy z nas ma takie same możliwości a wszystko w gruncie rzeczy zależy od chęci i od motywacji. Jeśli ktoś chce, z pewnością dotrze  do celu prędzej czy później, bo największą niepełnosprawnością w życiu  jest  negatywne nastawienie.

– Jak ludzie reagują spotykając osoby niepełnosprawne?

– Oj, bardzo różnie – jedni  się uśmiechają, inni spuszczają głowę w dół, dzieci zwykle pytają  czemu np.  nie mogę chodzić, tych reakcji jest tak wiele, że nie sposób wymienić. Ludzie są niedoinformowani. My nie zarażamy wózkiem, jesteśmy tacy jak inni,  tylko nie możemy poruszać się  o własnych siłach.

– Jakie ograniczenia musisz pokonywać?

–  Najtrudniejszym ograniczeniem i chyba jedynym poza kwestiami fizycznymi związanymi z poruszaniem się  jest dla mnie kontakt z ludźmi.   Ludzie różnie  podchodzą do mojej niepełnosprawności. Kiedyś było dla mnie ważne, aby mnie akceptowano, dziś nie jest to już najważniejsze. Nie wszyscy muszą mnie akceptować – ważne że ja siebie akceptuję taką, jaka jestem. Tak naprawdę dużo dało mi to, że byłam podopieczną Fundacji Aktywnej Rehabilitacji w Piekoszowie.  Poznałam tam świetnych ludzi,  którzy pomogli mi zrozumieć, że nie jestem sama i że mogę normalnie żyć.  Myślę że nie tylko ja, ale inne osoby niepełnosprawne  miały lub mają takie poczucie.

– Już niedługo Dzień Dziecka.  Jakie  było Twoje największe marzenie, gdy byłaś małą dziewczynką, a jakie masz teraz?

– Moim największym marzeniem  było to, abym mogła zacząć chodzić. Początkowo sama tego nie akceptowałam, ciężko było mi zrozumieć czemu inni mogą a ja nie. Dziś – akceptuję siebie w stu procentach. Lubię siebie taką jaka jestem. Marzę  o tym, aby zdobyć dobre wykształcenie, w przyszłości zdać egzamin na prawo jazdy i być szczęśliwą. Chciałabym także pomagać innym, poprzez swoje działania czynić czyjeś życie lepszym.

Od redakcji: Proponujemy Marysi Kozłowskiej współpracę dziennikarską z portalem pacanow.online 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *