Nowy pleban w prastarym Zborówku

Aktualności Atrakcje Historia Nasza okolica Turystyka

Podróże z Henrykiem Górą (1)

Jedziemy do Zborówka, zaledwie kilka kilometrów od Pacanowa. Heniek mówi, że przy dobrej pogodzie perłę nadwiślańskiej architektury – świątynię dumnie stojącą na prastarym wzgórzu – można czasami dojrzeć już z mostu w Szczucinie, ale teraz jest lato i wszystko zasłaniają liście. Heniek ma słabość do tej wsi, wykopalisk i kościoła. Wie o nich wszystko, zasypuje mnie setkami informacji. Najważniejsza jest chyba ta, że to jeden z najstarszych drewnianych kościołów w Polsce. Niewiele brakowało, a przed wiekiem zostałby rozebrany. Uratowały go… problemy materialne parafian.

Kościół wygląda jak wiejska chałupa, do której dobudowano murowany dom. Jest więc podwójny. Obok świątyni, na zawilgoconej plebanii, krząta się nowy proboszcz – Paweł Staroszczyk. Walczy z myszami, rozstawia pułapki. Po budynku chodzą zmartwieni robotnicy. Kują tynki i klną swoich poprzedników, którzy pokryli ściany smołą, żeby zapobiec podciekaniu wody. – Właściwie trzeba rozebrać cały budynek, ale się nie rozbierze, tylko podratuje. Zdrowia księdzu od tego nie przybędzie – ostrzegają.

Niestety dawno minęły czasy, o których pisał Długosz: „Kościół w Zborowie posiada własne pola i łąki, jedną karczmę z gruntem, które przynoszą plebanowi 2 marki rocznie, oraz 2 ogrodników, którzy pracują (na rzecz kościoła)  jeden dzień w tygodniu. Ma także kościół staw i las zwany Koczowa, z drugiej strony lasu są łąki zwane kościelnymi. Posiada też kościół własny staw, na brzegu stawu kmieci w Biskupicach i nikt inny nie jest właścicielem tego stawu tylko pleban”.

Pleban Paweł jest młody, ale doświadczony, był wcześniej wikarym w Miechowie. Świątynię otwiera wielkim, starym, żelaznym kluczem. W zakrystii oglądamy szafy z ornatami. Niektóre bardzo piękne, wymagają niestety gruntownej renowacji. Inne w świetnym stanie. W drewnianej części budynku znów widzę pułapki na myszy – tak to już jest w starych kościołach. A ten jest najstarszy ze wszystkich, które mają datę.

Miał go podobno ufundować około 1086 roku książę Władysław Herman, z wdzięczności za to, że żona Judyta urodziła mu długo oczekiwanego syna Bolesława, zwanego później Krzywoustym. „…Stąd też w mieście Krakowie książę polski Władysław z wdzięczności za świeżo narodzonego syna zbudował najpierw poświęcony mu kościół, który miał pewną liczbę kanoników zaopatrzonych w beneficja. Potem w całym Królestwie Polskim, w miastach, wsiach i siołach, książę Władysław i jego rycerze zakładali kościoły, które dotąd istnieją, a mianowicie: w Tarżku, Pkanowie, Kłodawie, Kcyni, Krobii, Czernielowie, Giebułtowie i Żborowie Biskupim” (Zborówek, gm. Pacanów) – pisał Długosz.

Kolejny kościół, także pod wezwaniem św. Mikołaja i św. Idziego, powstał w połowie XV wieku na wzgórzu w Zborówku. Z zachowanego na belce łacińskiego napisu wynika, że wzniesiono go w 1459 roku, kiedy rezydentem (plebanem) był Piotr. Stara część świątyni z drewna modrzewiowego liczy zatem niemal 580 lat!

„Ołtarz główny – tryptyk drewniany z rzeźbionymi motywami, posiada w centralnej niszy rzeźbę św. Mikołaja z ok. 1500 r. Ta figura, podobnie jak krucyfiks z ołtarza bocznego, znajdzie się na wawelskiej wystawie, poświęconej spuściźnie Wita Stwosza. Jeżeli nawet ich autorem nie był sam mistrz, na pewno wyszły one ze szkoły Stwoszowej. Równie stare są malowidła centralnego tryptyku. Na skrzydłach przedstawiono św. Stanisława i św. Wojciecha, na rewersach – Archanioła Gabriela i Najświętszą Maryję Pannę…Tryptyk ten w opinii miejscowych proboszczów miał być ołtarzem obozowym W. Hermana. Inne hipotezy przypisują tę funkcję tryptykowi w ołtarzu bocznym” – pisze „Niedziela”.

Wokoło roztacza się historia i to w najlepszym wydaniu. Kapitalna rzeźba św. Mikołaja, znakomite obrazy, świetne przedstawienia Matki Bożej, a nad głowami niebo usiane złotymi gwiazdami. Prawdziwy cud architektury!

Ksiądz rozgląda się po nowym gospodarstwie. Chwali elektryczne grzejniki, które nie parzą ludzi w głowy. Tymczasem Henryk Góra opowiada jak o mały włos nie rozebrano świątyni. W kwietniu 1906 roku parafianie postanowili wznieść w jej miejscu większą, murowaną. Dwa lata później podjęli jednak taką uchwałę: „Ponieważ budowa całego nowego kościoła ze względów materialnych tj. lat klęskowych, byłaby niemożliwa, postanowiono dawny kościołek pozostawić jako prezbiterium, do którego przystawi się nawa stosownie do planów. Prezbiterium zaś i wieże można będzie i później podług planów przybudować”. Kościółek ocalał, i jest, jak twierdzi Jarosław Banasik najstarszą datowaną drewnianą budowlą sakralną w Polsce.

Wychodzimy na zewnątrz. Stajemy pod XVIII wieczną dzwonnicą i z daleka oglądamy dwór  Pileckich, ostatnich dziedziców Zborówka. Ktoś tam chyba mieszka i Henryk Góra nawet wie, kto go do końca wykupi, ale informacje uciekają w przestrzeń. Sympatycznemu proboszczowi podajemy dłonie, życząc udanej walki z myszami i wilgocią, a także wielu dobrych zdarzeń w nowym miejscu. (CDN)

JC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *