Nawałnica – reportaż z Kars

Aktualności

– Była siedemnasta – sołtys Jan Pawłowski ze wsi Karsy Duże – przeciera ręką czoło – zagrzmiało dwa razy. Potem wiatr przywiał małą chmurę ze wschodu. Padało może 15 minut. I nagle zrobiło się cichuteńko. A potem przyszła niska chmura, cała popielata. Strzeliło! I zaczęło padać tak, jakby wiadrem lało.

Stoimy na zamulonym podwórku przed domem sołtysa. Dalej ciągnie się góra pokryta sadzonkami. Pół hektara cebuli, 40 arów buraka ćwikłowego, fasolka, ogórki, 40 arów ziemniaków – wszystko zniszczone. Posesja zamulona. Wiata zalana.

To trwało może godzinę – ciągnie Pawłowski. Woda zbierała się na szczycie wzgórza i po przepłynięciu 500 – 700 metrów miała już pół metra głębokości. – Zabierała z pół co się dało, porwała deski sprzed domu syna i wyniosła daleko w pola. Zamuliła drogę powiatową, rowy melioracyjne… Ludzie od 70 lat nie pamiętają takiej lejby.

Zjawisko meteorologiczne było bardzo dziwne. Szerokość chmury nie przekraczała kilometra. Sąsiedzi pana Jana z Karsów Małych obserwowali ścianę deszczu stojąc na suchej ziemi.

Jarosław Juda prowadzi w Karsach gospodarstwo hodowlane. Gdy nadciągnęła burza był w stodole. – Nagle żona krzyknęła – Jarek woda zalewa chlewy. Rzucili się oboje ratować dobytek. Deszcz i muł zalewał maszyny, płynął przez środek stodoły. – Wyłączyłem prąd – opowiada Juda – zacząłem podnosić worki ze zbożem, woda leciała do świń, próbowałem ją odgradzać. Potem podpiąłem pompę i zacząłem odciągać wodę z gnojownika.

Chodzimy wokół gospodarstwa po bocie i kamieniach. Maszyny stoją w mokrym mule, zborze przemokło w sąsieku. – Woda stała w garażach, stodołach, na podwórkach, szkoda gadać – macha ręką sołtys Pawłowski.

Ulewny deszcz dokonał zniszczeń w Woli Biechowskiej, Słupi, Karsach Dolnych, Karsach Dużych, Karsach Małych, Biechowie, Pacanowie, Zołczy-Ugory, Książnicach i Niegosławicach. Tego samego dnia do akcji wkroczyły służby komunalne i straż. Dobytek ratowano do późnej nocy.

Od 24 maja kilkanaście osób zgłosiło szkody w Urzędzie Gminy. Wójt zwrócił się z pytaniem do Instytutu Meteorologii, czy opad przekroczył 4 milimetry, bo tylko wtedy gmina może otrzymać dofinansowanie do napraw infrastruktury. Rolnicy zapewne uzyskają zwolnienie z podatku. – Szkoda ludzi – mówi Wiesław Skop.

Fot. Sebastian Wadowiec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *