Mów mi Ty!

Aktualności Gorący temat Rozważania Zbigniewa Judy

Rozwój Gminy Pacanów – marzec 2019

Od dłuższego czasu rozważam poruszenie tematu, który chcę poniżej przedstawić. Zdaję sobie sprawę, że nie należy on do bardzo ważnych. Można nawet powiedzieć: „Po licho się tym zajmować”? Lub też wyśmiać się albo przyjąć moje propozycje jako żart. Ja jednak o tego problemu podchodzę bardzo poważnie licząc na takie samo podejście większości obywateli Pacanowa.

Krótko mówiąc proponuję aby od daty, jaką wspólnie ustalimy, wszyscy mieszkańcy Pacanowa mówili sobie po imieniu, aby odrzucić przy bezpośrednich rozmowach słowo „pan” a mówić sobie na „per ty”. Wszyscy obywatele tzn. młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, pracujący i bezrobotni. Powstaje pytanie po co?

Ponieważ zbliży to nas, tj. mieszkańców, do siebie. Pacanów obecnie zamieszkuje ludność pochodząca z różnych stron. Rdzennych Pacanowian szacuję na około 15 proc., a pozostała część to ludzie napływowi, równie ważni i potrzebni jak Ci już od dawna mieszkający. Problem w tym, że u nas powstała taka sytuacja jak w wielkich miastach. Ludzie się nie znają, a sąsiadów zna się zaledwie z nazwiska. Ktoś może powiedzieć, że przesadzam, ale po dłuższej analizie dojdzie do mojego przekonania i nie problem w procentach.

Myślę, że dla dobra miasta warto podjąć działania, które określa się integracją. Owa integracja winna zacząć się od sąsiadów, ulicy, zakładów pracy, organizacji społecznych i stowarzyszeń. Zwracanie się do siebie po imieniu na pewno nas zbliży, człowiek wtedy się otwiera i bliźniego zaczyna szanować. Przy mówieniu sobie po imieniu wystąpią bariery np. wiekowa, wykształcenia czy zajmowanych stanowisk. Ale wszystko przy dobrej woli i zrozumieniu sensu takiego postępowania jest do osiągnięcia.

Kolejnym elementem integracji winna być rozmowa. Rozmowa to najważniejsze lekarstwo w procesie integracji. Warto przyjąć zasadę, że kiedy się mijamy na ulicy lub gdzie indziej, zamieniamy ze sobą choć jedno zdanie. Ulega zapomnieniu zwyczaj odwiedzania sąsiadów, przychodzenia nie na bankiety czy przyjęcia, ale jak to się mówi, aby zapytać o zdrowie, o potrzebę pomocy czy bolączki. Takie wzajemne odwiedziny z marszu raz w miesiącu lub częściej, to kolejne lekarstwo. Niektóre zakłady pracy organizują weekendowe wycieczki lub wypoczynek i zabawy. To także wspaniałe podejście do integracji.

W skali większego zgrupowania mieszkańców miasta czy wsi organizowanie stałych imprez o charakterze kulturalno-rozrywkowym winno wejść do kalendarza. Znam przykład, gdy przy okazji dorocznego odpustu parafialnego, mieszkańcy poszczególnych wiosek wystawiają stoiska ze słodyczami, owocami i napojami i częstują się wzajemnie po uroczystościach kościelnych. Z poczęstunku korzystają wszyscy i miejscowi, i przybyli na uroczystości odpustowe z zewnątrz.

Obecnie w czasach tak wyraźnego pośpiechu, wszelkiego rodzaju próby integracji społeczeństwa winny być podejmowane nie przez polityków lub nie tylko przez nich.

Myślę, że przy tak zaproponowanej przeze mnie integracji wcale nie chodzi o jedność polityczną, a jedynie o ludzką przyzwoitość i solidarność. Przecież życzliwa rozmowa z sąsiadem lub przechodniem na ulicy o innych podglądach niż moje nie zmusza do zmiany przekonań, a jedynie wprowadza nas w sprawy czy problemy życia codziennego i właśnie zbliża.

Urzeczywistnienie mojej propozycji zwracania się wzajemnie po imieniu chciałbym zacząć od siebie. Mam na imię Zbigniew, a w mowie potocznej Zbyszek. Proszę zwracać się do mnie per Zbyszek lub Zbigniew. Ja również do moich rówieśników będę się zwracał po imieniu, chyba, że ktoś zwróci mi uwagę, iż nie życzy sobie rozmowy po imieniu. Wtedy należy uszanować wolę rozmówcy, a brak zastrzeżeń za domniemaną zgodę. Już teraz cieszę się na możliwość takich przyjacielskich rozmów.

O ile moje propozycje nie będą Państwu odpowiadać i nie będą przyjęte to proponuję przyjąć je w zbiorowiskach tj. zakładach pracy, szkołach, organizacjach społecznych i stowarzyszeniach. Tutaj wcielenie ich w życie nie powinno stwarzać żadnego oporu.

Proszę nie mieć mi za złe tych uwag, które czynię dla dobra ogólnego. Jestem również daleki od pouczania czy moralizowania kogokolwiek. To moje własne przemyślenia, które upubliczniam. O ile zostaną uznane za mające sens i weszłyby w życie, to byłby nasz wspólny sukces.

Zresztą nie chodzi o sukcesy, a jedynie o naprawę lub poprawę naszego podejścia do spraw obywatelskich i życia codziennego.

Z wyrazami szacunku, Zbigniew E. Juda

1 thought on “Mów mi Ty!

  1. Jedyne miejsce jakie znam,gdzie wszyscy są na „Ty”to sanatorium.Tam nie ma żadnych barier.Może w takim miejscu jest łatwiej, wiek nie stanowi żadnej przeszkody a wykształcenie czy zajmowane stanowiska zupełnie nie mają znaczenia.Trudniej jest we własnym środowisku.Wiem to z własnego doświadczenia.Po przepracowaniu dwóch dekad „na Pani” ze starszą koleżanką „przełamałam się”.Warto było,tak jak Pan -przepraszam-Zbigniew pisze,to bardzo zbliża.Proponuję aby wszyscy zaczęli sobie mówić po imieniu od 1 kwietnia.To szczególny dzień-prima aprilis-dzień żartu, wiec może będzie łatwiej?A później niech już tak zostanie.Powodzenia!
    Mów mi Ty! – to tak ładnie brzmi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *