List do Pacanowa

Aktualności Centrum Bajki Kultura

Edward Nowak, były wiceminister gospodarki, autor wniosku do EOG Norway grants na budowę Europejskiego Centrum Bajki

Około 800 lat temu niejaki Seminarius (wg. Jana Długosza) zakładał Pacanów na szlaku książęco-królewskim z Krakowa do Sandomierza. Nieco później powstaje świątynia św. Marcina z Tours, której pozostałości istnieją do dzisiaj. Poprowadzono także szlak z Kielc do Tarnowa, tak więc Pacanów znalazł się na skrzyżowaniu tych ważnych dróg.

W latach 1933 – 34 Kornel Makuszyński wraz z  Marianem Walentynowiczem wydali Przygody Koziołka Matołka, przez co Pacanów zasłynął na cały świat… Nie wszyscy jednak wierzyli, że istnieje naprawdę.

Od 2010 roku, setki tysięcy turystów, przekonały się, ze Pacanów istnieje a to za sprawą pięknego projektu, powstało bowiem Europejskie Centrum Bajki, jedna z najciekawszych architektonicznie budowli w Polsce. A wewnątrz i wokół – świat bajki. Najnowocześniejsze techniki użyte zostały aby dla naszych dzieci realizować misję:

„UCZĄC BAWIĆ A BAWIĄC UCZYĆ”.

Dzieci i młodzież a także dorośli odwiedzający Centrum są zachwyceni, zauroczeni światem jaki spotykają wewnątrz. Zasługa jest tym większa, że kadra ECB bardzo dba o wysoki poziom kultury i edukacji.

Ja także wybrałem się do Pacanowa aby kontynuować ten projekt, który opracowywałem wraz z moimi współpracownikami w 2007 roku i na który zdobyliśmy ogromne środki. Teraz jednak moim zadaniem było zastanowić się nad przyszłością ECB na 10 następnych lat. I co?

Dojeżdżając do skrzyżowania słynnych dróg po prawej stronie zobaczyłem wschodzące nad stawami słońce, wzbijały się do lotu ptaki, kołysały się szuwary. Dojechałem do ronda i zastanawiałem się jak jechać dalej. Ale nie znalazłem żadnego znaku, powitania, że oto jestem tuż obok słynnego Pacanowa. Pomyślałem, że skręcę w prawo, ale tam stały jakieś brudne budynki, z zawalonymi dachami, ścianami. Nie, to nie może być stolica polskiej bajki, tam nie byłoby tak brudno. Nieco dalej skręciłem w prawo i pojechałem na Kielce. Przede mną piękne pagórki i pola. Już wkrótce, zobaczyłem postać Koziołka, jakieś napisy. Nie były najpiękniejsze, ale wyraźnie nakazywały skręt w prawo. Gdy zobaczyłem wieże kościoła wiedziałem, że to na pewno tam. Jechałem wzdłuż domów, takich samych jak w wielu, wciąż biednych wsiach i miasteczkach Świętokrzyskiego. Gdzieniegdzie zobaczyłem jakieś kwiatki na płotach. Nagle widzę na parkanie napis: „Dom Kultury Heńka Góry” oraz obrazki ze znanego nam komiksu. Zatrzymałem się, zajrzałem za płot. Owszem, uroczo tam było, jak w ogrodzie, sadzie. To jednak nie było Europejskie Centrum Bajki, to pewne. Pojechałem dalej i za moment już byłem na ładnym Rynku pamiętającym jeszcze czasy Leszka Białego. Domy oczywiście inne, niektóre, co tu mówić nie piękne. Jakiś czas pochodziłem po Rynku. Na środku małe Planty, jak w Krakowie. To dobrze, że nikt nie wyciął wspaniałych drzew. Dosyć przyjemnie ale chodniki krzywe, pozarastane trawą, nieporządek. Z tablicy ogłoszeń wiatr odrywał resztki ogłoszeń i plakatów o festiwalu dziecięcym. Ratusz owszem wielki, wspaniały, flaga narodowa i europejska, ale otoczenie jakoś niezbyt europejskie i zupełnie nie bajkowe, pomyślałem. Podszedłem do sklepu, na którym wisiały maskotki Koziołka, oj drogie były te zabawki, więc kupiłem najmniejszą dla mojego wnuka. Zapytałem dlaczego takie drogie, na co sprzedawczyni mówi „Panie bo to z Chin przywożą, to przecież transport dużo kosztuje”. Zdziwiłem się, że nikt tego nie robi na miejscu tylko za Koziołkiem trzeba aż do Chin jeździć, ale okazało się, ze inne pamiątki też nie z Pacanowa, chociaż napisane było, że są stąd!

Poszedłem w stronę kościoła. Piękny, barokowy, wewnątrz słynna figura Chrystusa. Gdy wracałem, nieco zgłodniały, zajrzałem do piekarni. Piękna i nowoczesna gdy zapytałem o bułki „koziołki” ktoś mi powiedział, że nie ma takich, bo i po co. No to ja mówię, że Pacanów słynie z Koziołka , to może bułki, ciastka, zabawki, kartki, obrazki, książki, płyty, gry dla dzieci mogłyby być z nim związane, bo jak tu jestem, to chętnie bym coś takiego kupił. Na to mój rozmówca „Panie, komu by się chciało…”

No cóż, idę dalej. Nagle po lewej ręce piękny mały domeczek, żółty, wokół kolorowe wiatraczki, baloniki, kwiatki, jak z bajki… Okazało się, ze to dom jednej z mieszkanek Pacanowa. Za chwilę zobaczyłem wyjątkowy obiekt. Nieco z góry wyglądał jakby dziecko postawiło babki z piasku, szkoda tylko że piasek dosyć ponury, czarny. Wokół, zieleń, trawy, sadzawka, strumyczek. Jeszcze po drodze zajrzałem z ciekawości do pobliskiej restauracji. Pamiętam jak były tutaj dosyć ohydne magazyny, czegoś tam. Budynek odnowiony, przed nim duży pusty plac, chociaż obok, na chodnikach pełno samochodów i dwa autobusy. Restauracja „Bajkowa”, była tylko z nazwy. W środku czysto, miło, uprzejmie, ale nic ciekawego, ani bajkowego tam nie było. Poszedłem więc głodny do ECB. Wokół kłębiły się tłumy dzieci i trochę dorosłych, ciasno. Zaraz obok droga, samochody, wpadło mi do głowy, że to może być niebezpieczne. Na szczęście powyżej jest piękny sad, nie jest zaczarowany , ale może kiedyś być. Za drogą, o której mówię, także duży teren, idealny dla małpki Fiki Miki.

Przypomniałem sobie, że chciałem aby ECB mieściło się koło starej cegielni, tworząc z kompleksem sportowym duży teren do zabawy i nauki,  w młynie miał być hotel. Szczególnie ten ostatni obiekt wciąż jest potrzebny, bo gdy chciałem zatrzymać się na noc w Pacanowie, to okazało się, że nie ma gdzie a najbliższy hotel jest wiele kilometrów stąd. Jak nie ma gdzie spać, co zjeść, nie można kupić nic interesującego pochodzącego z odwiedzanego miejsca, to trudno zatrzymać się na dłużej niż dwie, trzy godziny. Brak nawet informacji turystycznej, co w pobliżu warto zwiedzić, jakie atrakcje są w gminie, gdzie są noclegi, jak dojechać i czym, nie ma żadnych szlaków turystycznych. Nie wiadomo nic o ludziach, którzy tutaj żyją, co uprawiają, co wytwarzają. Zapewne jest wiele osób , które są utalentowane, potrafią zrobić coś ciekawego ale ani widu, ani słychu. Nikt, niczym nie chce się pochwalić, nigdzie, do niczego nas nie zaprasza. Nawet  żadnej kuźni nie ma, gdzie Kozy kują.

W rozmowie z dyrektorką ECB, do której wreszcie dotarłem, opowiedziałem to wszystko, z pewnym rozżaleniem. Tutaj jedynie powtórzę końcówkę mojej wypowiedzi.

Mieszkańcy gminy mają ogromną szansę, poprzez powstanie tak wyjątkowej instytucji kultury i edukacji. Na razie, ECB jest jakby samotną wyspą „wysokiej kultury” w regionie, który wciąż czeka na odkrycie swoich uroków i tajemnic. Obowiązek odkrycia spoczywa na władzach Gminy i Regionu, przede wszystkim, ale także na barkach mieszkańców, którzy powinni wyjść ze swoich domów, rozejrzeć się wokół i zapytać samych siebie, co trzeba zmienić aby Pacanów stał się piękny, bajkowy, aby chciało się tutaj żyć, mieszkać i pracować Co zrobić aby mając takie nowoczesne ECB, dzieci z tej okolicy mogły zapraszać dzieci z innych miejscowości Europy w odwiedziny.

Poznałem w tym regionie wielu wspaniałych ludzi, którzy chcą poświecić się rozwojowi dziecka, zarówno w ECB jak i w szkole. Inni, chętnie przyjechaliby do Pacanowa, kształcić, uczyć, odkrywać w dzieciach i młodzieży to co mają najpiękniejszego: WYOBRAŹNIĘ. Dzieci i młodzież, ze swojej natury są kreatywni i otwarci i wciąż czekają na kogoś kto zechce dać im szansę. Pacanów może zasłynąć w całej Polsce, nie tylko z tego, że Kozy kują, ale z tego, że teraz tutaj jest „kuźnia talentów” w Polsce.
Tego życzę i w tym chętniej pomogę.

Edward E. Nowak, 17 XII 2012 roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *